Biznes za granicą

Amerykański sen czyli dlaczego spółka w Delaware nie jest dla Ciebie

Słyszałeś o stanie Delaware? Pewnie tak.

To stan USA będący siedzibą większości amerykańskich spółek. Jako doradca brałem udział w rejestracji kilkuset spółek polskich oraz amerykańskich, w tym także wielu startupów szukających inwestorów. Często ze strony osób zarządzających startupem pada pytanie czy to prawda, że ta mityczna spółka w Delaware jest dużo lepsza niż spółka w Polsce ?  Moja odpowiedź zawsze brzmi tak samo. W oderwaniu od potrzeb i charakteru konkretnego startupu, spółka w Delaware nie jest żadną alternatywą dla spółki polskiej. Oto dlaczego.

Delaware to nie ziemia obiecana

Jeśli kierujesz swoim startupem z Polski, sprzedajesz w Polsce i tutaj funkcjonuje Twój zespół, założenie firmy w Delaware zdecydowanie nie jest dla Ciebie. Samo tylko otworzenie konta w banku będzie drogą przez mękę. Po nim wpadniesz w ryzyka podatkowe firmy zagranicznej kontrolowanej w całości z Polski. Jeśli bowiem spółka zagraniczna zarządzana jest w całości z Polski, tutaj powinna płacić podatki. Nie wspominam nawet o zatrudnieniu pracowników w Polsce. 

Kolejny błąd to brak świadomości różnic pomiędzy spółką LLC a Corporation. Spółka LLC, zbliżona podatkowo do spółki komandytowej, może mocno namieszać w podatkowej sytuacji założycieli mieszkających w Polsce.

Kiedy to ma sens?

Jeśli jednak Twój startup ma mieć globalny potencjał, planujesz mieć klientów w skali całego świata, a przede wszystkim chcesz pozyskać inwestorów na lepszych warunkach (wycena firmy !) niż oferowane w Polsce, powinieneś rozważyć start projektu już jako spółka C-Corp z Delaware. Dlaczego? Inwestor z kraju o rozwiniętym rynku VC nie będzie w większości przypadków zainteresowany inwestycją w lokalną, nieznaną mu i niewiarygodną formę jaką jest np. polska spółka z o.o. Spółka w Delaware czy nawet UK jest dla niego przejrzysta i łatwa do zweryfikowania przez jego prawników. 

Dlaczego mówię o już o starcie projektu z zagranicy, a nie późniejszym przeniesieniu jak projekt się rozwinie?  Jeśli na początku stworzymy wartość w spółce polskiej (IP, know how, baza klientów), przeniesienie jej za granicę do firmy utworzonej w późniejszym etapie będzie skomplikowane prawnie i podatkowo. Sprawa komplikuje się dodatkowo, jeśli pozyskałeś środki unijne i masz określone warunki do spełnienia jako polska spółka. 

Z tych powodów spółka w Delaware stanowi najczęstszy wehikuł do wejścia na rynek amerykański. Amerykański rynek jest bardzo specyficzny, prawnie i podatkowo nie da się go porównać z rynkiem europejskim. Wejście na niego jest trudne i czasochłonne. Aby działać, trzeba mieć lokalną spółkę i konto bankowe (zupełnie inne niż w Europie) oraz numer podatkowy EIN. Często potrzebne będzie także prawo jazdy i adres z rachunkami za media. Bez tego szukanie inwestora czy sprzedaż w USA (np. przez obciążanie kart kredytowych klientów) będzie utrudnione bądź niemożliwa. Jeśli nie masz do tego głowy i nie lubisz latać, spółka w Delaware nie jest dla Ciebie. 

Optymalne rozwiązanie

Często spotykany u klientów model funkcjonowania obejmuje połączenie obu światów i utworzenie dwóch spółek. W Delaware jedna jako wehikuł do globalnej sprzedaży i pozyskiwania amerykańskich inwestorów. To pozwala na szybki wzrost wartości i wyceny firmy. Druga spółka w Polsce jako spółka córka zatrudniająca informatyków, płacąca za nich ZUS i zaliczki na podatek. W mojej ocenie często to optymalna struktura. Wycena jest amerykańska, a koszty polskie.

Masz pytania w sprawie spółki w Delaware ? Chcesz szukać inwestorów w USA ? Napisz do mnie maciej@oniszczuk.com

 

Maciej Oniszczuk

Zobacz, również

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej z kategorii: Biznes za granicą